Nathaniel M. Bronx „Upiorny mleczarz”
Upiorny mleczarz, wożący pod derką rodzanice – to zdanie na pewno pozostanie mi w pamięci po lekturze „Upiornego mleczarza” Nathaniela M. Bronxa. Nazwisko to rzecz jasna pseudonim, pod którym schował się jakiś polski autor, nie wiadomo kto. W każdym razie mnie nie udało się ustalić prawdziwego nazwiska. Zacytowane zdanie przyczepiło się do mnie, nie wiem dlaczego, ale mi się podoba i na pewno zawsze będzie kojarzyło z tą książką. Bo czy to jest powieść, czy opowiadanie, to ciężko rozstrzygnąć. Z pewnością grubością nie grzeszy. Fabuła „Upiornego mleczarza” w dużej mierze czerpie z mitologii słowiańskiej. Wspomniane już rodzanice (rodzenice) to słowiańskie demony przeznaczenia, które zjawiały się u kołyski noworodka, by przydzielić mu los na resztę życia. W intrydze utworu również odgrywają ważną rolę. Głównym bohaterem powieści jest prywatny detektyw Victor Swarożyc (tak, tak nazwisko was nie myli), który ma wyjaśnić sprawę zaginięcia pewnej dziewczyny. Tymczasem mieszkańcy małe...