Posty

Wyświetlam posty z etykietą Powiernik światła

I stała się światłość? – Brent Weeks „Gorejąca biel” („The Burning White”)

Obraz
  Nadciąga decydująca bitwa. Biały Król i jego sprzymierzeńcy zamierzają zadać Chromerii cios po którym już nigdy się nie podniesie. Kip Guile przejrzał plan wroga i desperacko próbuje zdążyć na czas z odsieczą i informacjami, które mogą odmienić bieg wojny. Gavin wyruszył w straceńczą misję, by odszukać samego Orholama i w ten sposób ocalić tych, których kocha. Teia kontynuuje działania mające na celu zniszczenie Zakonu Złamanego Oka. Liv sprzymierza się z Białym Królem, ale snuje własne plany. Czy w godzinie próby świat ocali Powiernik Światła? Gorejąca biel , finałowy piąty tom serii Powiernik Światła Brenta Weeksa, została w Polsce podzielona na dwie części. Jednak pisanie o nich oddzielnie wydaje mi się bezcelowe, dlatego recenzja dotyczy obu części. Byłam bardzo zawiedziona Krwawym zwierciadłem , miałam jednak nadzieję, że finał cyklu będzie lepszy. I jest, ale tylko odrobinę. Kilka rzeczy ostatecznie się wyjaśnia, ale to nie jest dobra książka i dobre zakończenie serii. ...

Chromeria na mieliźnie – Brent Weeks „Krwawe zwierciadło”

Obraz
  Wojna w Siedmiu Satrapiach rozgorzała na dobre. Biały Król zdobywa coraz większą przewagę i szykuje się do zadania decydującego ciosu. Człowiek, który mógłby go powstrzymać, Gavin Guile, Pryzmat, nie tylko stracił moc, ale i został zamknięty w więzieniu. Kip Guile w towarzystwie świeżo poślubionej żony Tisis i Mocarzy ruszył do rozpaczliwej walki z najeźdźcami w Krwawym Lesie. Karris, nowa Biel, nie ustaje w wysiłkach, by ocalić Chromerię. W tym celu musi współpracować z przebiegłym teściem, Androssem. Teia przeniknęła do Zakonu Złamanego Oka, legendarnego stowarzyszenia skrytobójców, lecz zdobycie ich zaufania i ukończenie szkolenia może okazać się zadaniem ponad jej siły. Krwawe zwierciadło Brenta Weeksa to czwarty tom sagi Powiernik Światła . Ta książka ma jeden zasadniczy problem. Początkowo autor planował zamknąć całość w trzech częściach, potem w czterech, skończyło się na pięciu. I to widać. Krwawe zwierciadło , mimo pokaźnej objętości (niemal 680 stron tekstu, bez doda...

Brent Weeks „Okaleczone oko”

Obraz
Gavin Guile powraca. I jak tu zwykle u niego bywa, jest w potężnych tarapatach. Kłopoty, których doświadczył na początku poprzedniego tomu, to była tylko mała przygrywka. Obecnie Gavin nie tylko nie jest Pryzmatem, ba, nie potrafi w ogóle krzesać, a nawet stracił pryzmatyczne oczy, po których ktoś mógłby go rozpoznać. Do tego wylądował jako niewolnik na galerze dowodzonej przez szaleńca. Witam w trzecim tomie „Powiernika światła” Brenta Weeksa pod wiele mówiącym tytułem „Okaleczone oko”.

Brent Weeks „Oślepiający nóż”

Obraz
  Gavin Guile nie ma łatwego życia. Choć teoretycznie świat leży u jego stóp, w praktyce uparł się, by go pożreć. Poprzedni tom cyklu „Czarny pryzmat” zakończył się w momencie, gdy Gavin zdał sobie sprawę, że zaczyna umierać. Zdarzyła się bowiem najgorsza rzecz dla krzesiciela – zaczął tracić Kolory.          W „Oślepiającym nożu” owa nieciekawa dla niego tendencja zostaje utrzymana. Ma na głowie tysiące uchodźców, którzy wielbią go jak boga, a z którymi nie wie, co zrobić; wściekłą byłą narzeczoną; nieślubnego syna i ojca, który jest najgroźniejszym człowiekiem w Siedmiu Satrapiach i bardzo mu się nie podoba, że syn próbuje zerwać się z jego smyczy. Te rodzinno – uczuciowe komplikacje to w sumie tylko przystawka przy wojnie z Księciem Barw, który okazuje się przeciwnikiem sprytnym i zaradnym. Do tego odradzają się starzy bogowie, a na światło dzienne wypływają potężne artefakty.

Brent Weeks „Czarny pryzmat”

Obraz
  „Czarny pryzmat” Brenta Weeksa już na pierwszy rzut oka wywarł na mnie dobre wrażenie. Od jakiegoś czasu nie czytałam solidnej fantasy, a książka z racji pokaźnej objętości i załączonej na końcu mapy dawała nadzieję na takową lekturę z własną wizją świata i odwieczną walką dobra ze złem.          Jak to często w fantasy bywa, autor stworzył własny świat, z historią, geografią, kulturą, religią, specyficznymi pojęciami. Ważną rolę odgrywa w nim magia. Jego wizja jest pełna rozmachu, prosta i urzekająca zarazem. Trochę na kształt Ziemiomorza – u Le Guin magię tworzyły słowa, u Wekksa kolory. Do czarowania nie trzeba żadnych różdżek, zaklęć i formuł. Magię władający mocą po prostu krzeszą ze swoich ciał i nazywani są krzesicielami. Kolorów magii jest siedem. Niektórzy władają jednym, inni dwoma, ci, którzy potrafią krzesać trzy i więcej trafiają się najrzadziej. I rzecz jasna, są najbardziej cenieni. Szczególną pozycję w tym świecie zajm...