Posty

„Downton Abbey”

„Downton Abbey” to kolejny serial kostiumowy wyprodukowany przez BBC. Ten fakt sprawił, że miałam wobec niego spore oczekiwania. I nie zawiodłam się. Akcja serialu rozpoczyna się, gdy do angielskiej posiadłości na prowincji, Downton Abbey, dociera wiadomość o katastrofie Titanica. Nieszczęście ogromne, zwłaszcza dla właścicieli majątku. Lord i lady Grantham doczekali się bowiem trzech córek, ale żadnego syna. Na pokładzie statku zginął spadkobierca i narzeczony najstarszej z sióstr, Mary. Teraz dziedzicem ma być nieznany nikomu daleki kuzyn, Matthew Crawley. I służba („dół” Downton Abbey) i państwo („góra”) są w szoku. Świat wywraca się do góry nogami. Katastrofa Titanica, wydarzenie jak najbardziej historyczne, ma w serialu przede wszystkim wymiar symboliczny. Oto to, co wydawało się niezniszczalne i wieczne, rozsypuje się jak domek z kart. Stary porządek, pozory, konwenanse według których żyje i dół, i góra Downton Abbey, muszą zmierzyć się z walcem historii. Pierwszą wojną świ...

Peter V. Brett „Malowany człowiek”

Obraz
„Malowany człowiek” to pierwsza część tzw. cyklu demonicznego Petera V. Bretta. W Polsce z niewiadomych przyczyn tom został podzielony na dwie części, ale omówię go jako całość, gdyż jest to najbardziej sensowne podejście.          Peter V. Brett, jak to zwykle w fantasy bywa, stworzył własny świat. Noc jest opanowana przez demony, zwane otchłańcami, które światło słońca obraca w popiół. Jednak gdy zapada mrok, ludzi mogą ocalić tylko runy. Ale muszą być naprawdę solidne i skreślone z dużą wprawą – najmniejsza luka może bowiem przynieść zagładę. W świecie, gdzie każda noc jest rozpaczliwą walką o przetrwanie, ludzkość tkwi zamknięta w oddalonych od siebie i wyludniających się osadach lub za murami miast. Tylko Posłańcy mają odwagę pokonywać znaczne odległości. Dawna wiedza i nadzieja na nadejście Wybawiciela, który poderwie ludzi do walki, blaknie z każdym dniem.          Książka skupia się na losach...

Lena Oskarsson „Plac dla dziewczynek”

Obraz
Chętnie czytam skandynawskie kryminały. Od czasu do czasu lubię zanurzyć się w ich specyficzną, duszną i pesymistyczną atmosferę. Jednak z Leną Oskarsson jest pewien problem, na który nie zwróciłam uwagi, wypożyczając książkę z biblioteki. To pseudonim literacki pod którym ukrywa się polski autor/autorka. Wydaje się to dość oczywiste, zważywszy, że książka została wydana tylko w Polsce, a i o tłumaczu tego tytułu w Internecie cisza. Niestety, książka poziomem nie dorównuje oryginalnym produktom ze Skandynawii.          Miejscem akcji są okolice jeziora Skiresjön. To zabita dechami okolica, do której nikt obcy nie przyjeżdża, no chyba, że przez pomyłkę. To też Szwecja, ale nie ta, którą   widać w folderach reklamowych i którą znamy z „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Obraz rajskiego dzieciństwa jest przeciwwagą dla „Placu dla dziewczynek”. Tu dzieciństwo jest bowiem trudne i upokarzające, pozostawia rany, których nie sposób uleczyć p...

“Nie z tego świata” („Supernatural”) – sezon 9

Tak się jakoś złożyło, że jeszcze nie pisałam na blogu o jednym z moich ulubionych seriali, który oglądam już od kilku lat. A że właśnie jestem po obejrzeniu finału kolejnego sezonu, jest okazja, by to nadrobić. „Nie z tego świata” („Supernatural”) miał swoją premierę w USA w 2005 roku i jak do tej pory powstało dziewięć sezonów, a na tym nie koniec. W czasach gdy seriale szybko kończą swoją żywotność, „Nie z tego świata” to swoisty ewenement. O czym jest „Nie z tego świata”?          Streścić dziewięć serii to nie lada problem. W skrócie – dwaj bracia, Sam i Dean Winchester, przemierzają bezdroża Ameryki w czarnej impali przy dźwiękach muzyki rockowej i polują na potwory. Początkowo głównym wątkiem serialu jest poszukiwanie przez braci demona, który zabił ich matkę. Jednak z czasem walka Winchesterów nabiera uniwersalnego wymiaru. Muszą zmierzyć się z apokalipsą, aniołami i demonami, lewiatanami, a także zapędami władców piekła i samozw...

Dan Simmons „Endymion”, „Triumf Endymiona”

Obraz
Ze sporą dozą ostrożności podchodzę do kontynuacji znanych powieści. Nigdy bowiem nie wiem, czy autor rzeczywiście ma coś nowego do powiedzenia, czy   chce tylko odcinać kupony od popularności i podreperować stan konta. „Hyperiona” i „Upadek Hyperiona” pierwszy raz przeczytałam kilka lata temu i co tu dużo mówić, byłam zachwycona. Jednak za kontynuację cyklu nie mogłam się jakoś zabrać. W końcu jednak trafiłam w Internecie na korzystną promocję i pomyślałam, że zaryzykuję. Między wydarzeniami z „Upadku Hyperiona”, a „Endymionem” minęło prawie trzysta lat. Hegemonia rozpadła się z wielkim hukiem, a było to wydarzenie tak brzemienne w skutki, że lata liczy się teraz od Upadku – czyli zniszczenia transporterów na rozkaz Meiny Gladstone. Największą potęgą jest Kościół katolicki i jego siły zbrojne – Pax. Ową władzę zapewniło zdobycie tajemnicy krzyżokształtu, pozwalające zaoferować wiernym życie wieczne. I to bez skutków ubocznych, jak u Bikurów. Jednak na horyzoncie zjawia się...