Posty

O kilka mostów za daleko – „Downton Abbey” sezon 5 i 6

Z recenzji poprzednich sezonów mogliście wywnioskować, że bardzo lubię serial „Downton Abbey”. I mieliście rację. Naprawdę lubiłam ten serial. Ha, wiele mówiący czas przeszły. Przejdźmy więc do rzeczy, czyli piątego i szóstego sezonu. Z serialami jest pewien ogólny problem. Powstało wiele bardzo ciekawych seriali, które z jakichś niepojętych dla mnie przyczyn szybko zakończyły swój żywot. W dobie takiej konkurencji przebić się nie jest łatwo. Tym trudniej twórcom odpuścić, gdy serial odniesie sukces. I ciągną, eksploatują temat do oporu, choć już dawno powinni zakończyć i odejść w chwale. Niestety, niewielu to potrafi. Właśnie ten problem dotknął „Downton Abbey”. Serial, który powinien się skończyć wcześniej i pozostawić po sobie dobre wrażenie. Twórcy zdecydowali jednak inaczej.            Uwaga. Będą spoilery.          Sezon piąty i szósty koncentruje się wokół perypetii sercowych niemal wsz...

Sztuka mrugania okiem do widza – „Sherlock i upiorna panna młoda”

Przyznam, że dopóki sama nie obejrzałam „Sherlocka”, pozostawałam w stanie lekkiego zdumienia, o co tyle szumu. Fotosy z serialu jakoś niespecjalnie do mnie przemawiały. Ale jak już zaczęłam oglądać, zrozumiałam, na czym polega międzynarodowe szaleństwo związane z serialem BBC, który przenosi słynnego detektywa, Sherlocka Holmesa, bohatera powieści Arthura Conan Doyle’a, we współczesność. Byłam jednak w tej uprzywilejowanej (lub straconej, zależy jak na to spojrzeć) pozycji, że hurtem obejrzałam trzy sezony, nie musząc czekać na kontynuację. Po nadrobieniu zaległości dołączyłam jednak do grona czekających na czwarty sezon. W międzyczasie grający główne role Benedict Cumberbatch i Martin Freeman stali się międzynarodowymi gwiazdami, ze szczelnie wypełnionymi grafikami, w których brakuje miejsca na przygody detektywa z Baker Street. Na osłodę czekania twórcy serialu, Mark Gatiss i Stevan Moffat, zaproponowali widzom odcinek specjalny. Przenosi on widzów do klimatów rodem z klasycz...

Gdy wszystkie baśnie stają się jedną opowieścią – „Dawno, dawno temu" („Once Upon a Time”) sezon 3 i 4

„Once upon a time” zaczęłam oglądać już jakiś czas temu, podobało mi się, ale potem coś innego przyciągnęło moją uwagę i dopiero teraz wróciłam do trzeciego i czwartego sezonu.         Nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że „Once upon a time” nie jest serialem dla wszystkich (jak każdy inny serial zresztą). Sama mam kilku znajomych, którzy reagują na niego alergicznie, stukając się znacząco w głowę, gdy wspominają o jego głównym założeniu – oto w naszym świecie, w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc, znajduje się sielskie miasteczko Storybrooke. Ale nie byle jakie to miasteczko. Żyją w nim postacie z bajek, przeniesione do rzeczywistości przez klątwę Złej Królowej. Nie pamiętają kim są i utracili szczęśliwe zakończenia.          Nie będę wracać do poprzednich sezonów, skupię się na tym, co oglądnęłam niedawno. Sezon trzeci podzielony jest na dwie części. W pierwszej ekipa bohaterów i to nie byle...

Zbrodnie pogrzebane w ziemi – Katarzyna Bonda „Okularnik”

Obraz
Po raz pierwszy z twórczością Katarzyny Bondy zetknęłam się za sprawą recenzowanego na tym blogu „Pochłaniacza” otwierającego cykl „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”. Czas zatem na drugi tom - „Okularnik” związany z żywiołem ziemi.          Główna bohaterka, profilerka Sasza Załuska po wielu zawirowaniach i upadku ma szansę wrócić do pracy w policji i uporządkować swoje życie. By jednak na dobre pożegnać się z upiorami przeszłości, przyjeżdża do Hajnówki, małego miasteczka na Podlasiu. W miejscowym szpitalu psychiatrycznym przebywa bowiem Łukasz Polak, zamieszany w potworne zbrodnie Czerwonego Pająka. A prywatnie – były partner Saszy i ojciec jej córeczki.          W Hajnówce Sasza trafia w sam środek przygotowań do wesela lokalnego króla, Piotra Bondaruka z młodziutką Iwoną Bejnar. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie zaginięcie panny młodej w dzień wesela. Szybko wychodzi na jaw, że poprzednie par...

Koniec świata… i co dalej? „Statek” („El Barco”)

Serial „Statek” oparto na tak prostym i zarazem kapitalnym pomyśle, że aż dziw, iż nikt wcześniej na to nie wpadł. Wykorzystanie do zawiązania historii awarii akceleratora cząstek w Genewie także było dobrym posunięciem. Jego uruchomienie to głośna sprawa, która budziła w wielu środowiskach poważne obawy.          Nasz świat istnieje, ale w fabule „Statku” spełniły się najgorsze przewidywania. Akcelerator cząstek wywołał katastrofę, w wyniku której wszystkie ziemskie kontynenty zniknęły pod wodą. Ocalała tylko załoga i pasażerowie hiszpańskiego statku szkoleniowego dla młodzieży „Gwiazda Polarna”. Kapitan Ricardo Montero stara się opanować panikę i dać załodze cel, dla którego mają żyć. Jest nadzieja – gdzieś na zalanej wodą ziemi znajduje się stały ląd. Jego odnalezienie staje się celem garstki ocalałych – marynarzy, młodzieży i ich nauczycieli.          Oczywiście, świat po katastrofie nie jest już ...