Posty

Ragnar i synowie – „Wikingowie” sezon 4

Czwarta odsłona „Wikingów” jest wyjątkowa z kilku powodów. Przede wszystkim jest to pierwszy sezon, który liczy nie dziesięć odcinków, a dwadzieścia. Jak by nie liczyć, to dwa razy tyle wikingów na ekranie ;) W połowie sezonu nastąpił znaczny przeskok czasowy. Malutcy synowie Ragnara dorośli i przejmują stery, a starzy bohaterowie, do których zdążyłam się przywiązać, stopniowo się wykruszają. Jednym słowem mamy do czynienia z „Wikingami” – nową generacją.

A zaczęło się od kotła – Sarah J. Maas „Dwór cierni i róż”

Obraz
„Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas przeczytali już chyba wszyscy, więc i ja potrafiłam nadrobić zaległości. Jest to pierwsza książka tej autorki po jaką sięgnęłam, więc nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Dziewiętnastoletnia Feyra mieszka z ojcem i dwójką starszych sióstr w nędznej chacie. Jest łowczynią, poluje, by wyżywić rodzinę. A zima tego roku jest wyjątkowo sroga. Toteż Feyra nie waha się przed zabiciem potężnego, szarego wilka. Niebawem w jej chacie zjawia się Tamlin i żąda, by dziewczyna zapłaciła za swój czyn. Wilk był mieszkańcem Prythianu, magicznej krainy z drugiej strony Muru. Zgodnie z zapisami pradawnego Traktatu Feyra musi odpokutować swoją winę, udając się na resztę życia do Prythianu.

Winston Graham „Czarny księżyc”

Obraz
„Czarny księżyc” to piąty tom opowieści o skomplikowanych losach rodziny Poldarków, którego akcja toczy się w Kornwalii, w latach 1794 – 1795. Warto dodać, że autor wrócił do kontynuowania serii po długiej przerwie i w tym wypadku fakt, że saga jest już ukończona i kolejne tomy ukazują się w Polsce w miarę szybko jest dużym plusem.

Ania mroku i dramy – „Ania nie Anna”

„Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery jest jedną z moich ulubionych lektur z dzieciństwa. Przeczytałam całą serię, potem zabrałam się za Emilkę i Pat. Mijały lata, seria zostawiła po sobie wdzięczne wspomnienia, ale więcej już po nią nie sięgałam. Teraz jednak nadarzyła się świetna okazja na niełatwą konfrontację z własnymi sentymentami i utrwalonym w głowie wizerunkiem rudowłosej pannicy w związku z premierą serialu „Ania nie Anna” od Netflixa. Serialu bardzo różnie ocenianego – od zachwytów po gromy ciskane na jego twórców. Ciekawe – pomyślałam – i zabrałam się za oglądanie.

„Broadchurch” po amerykańsku – „Gracepoint”

Mimo niezbyt przychylnych opinii na temat „Gracepoint” postanowiłam obejrzeć ten serial. Dla niewtajemniczonych – to amerykańska wersja tak chwalonego przeze mnie „Broadchurch”. Zdecydowałam się przede wszystkim dlatego, że jeszcze nigdy nie natknęłam się na tak kuriozalną sytuację, gdy stacja kręci remake serialu, który jeszcze się nie skończył („Gracepoint” nakręcono w 2014 r., a finałowy odcinek wyemitowano wtedy, gdy startowała druga seria „Broadchurch”), w dodatku w tym samym języku, z tym samym aktorem w roli detektywa i na dodatek napisanym przez tego samego scenarzystę – Chrisa Chibnalla. O co chodzi?