Posty

Andrzej Sapkowski „Wiedźmin. Sezon burz”

Obraz
Po zakończeniu pięciotomowej sagi o wiedźminie Andrzej Sapkowski zapowiedział, że to koniec, że więcej historii o przygodach Geralta już nie będzie. Wydawało się, że słowa dotrzyma. Choć po klęsce „Żmii” zaczęłam w to wątpić. W międzyczasie sława wiedźmina przekroczyła granice Polski, oczywiście za sprawą gier komputerowych osadzonych w świecie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego. I tak oto, po latach, na rynek trafił „Sezon burz”. Autor powraca w nim do wydarzeń rozgrywających się przed sagą i wielką wojną z Nilfgaardem. A konkretnie – czas akcji można określić dość precyzyjnie - po opowiadaniu „Ostatnie życzenie”, w którym Geralt poznał Yennefer, a przed „Wiedźminem” (w nim miało miejsce odczarowanie zaklętej w strzygę córki Foltesta). Miejsce akcji to Kerack, stolica   niewiele znaczącego królestwa o tej samej nazwie. Niestety, miasto okazuje się niezbyt gościnne. Miecze Geralta znikają bez śladu, a on sam, za sprawą czarodziejki Lytty Neyd nazywanej Koral trafia d...

George R. R. Martin „Uczta dla wron”

Obraz
Zima nadchodzi, więc czas na powrót do świata Siedmiu Królestw. Tom czwarty cyklu nosi tytuł „Uczta dla wron”. Polski wydawca podzielił go, podobnie jak wcześniejszy tom, na dwie części. Pierwszą zatytułowano „Cienie śmierci”, drugą „Sieć spisków”. I jeżeli jeszcze o względy techniczne chodzi, oba tomy mają okropne okładki. I konia z rzędem temu, kto domyśli się, jakie postacie są na nich przedstawione. Ja w każdym razie nie mam pojęcia. Ale czas przejść do fabuły. Po śmierci Joffrey’a, Robba Starka, Balona Greyjoy’a, księcia Oberyna, Lysy Arryn i Tywina Lannistera, ich miejsce w kolejce do gry o tron zajęli następni. Wrony już się zlatują, by ucztować na trupach poprzedników i z zaistniałej sytuacji wyszarpnąć coś dla siebie. W Królewskiej Przystani władza spoczywa w rękach Cersei. Autor oddał jej nawet głos w tym tomie. Nie lubiłam jej wcześniej i nie lubię nadal, zwłaszcza, gdy mam okazję podsłuchać jej myśli. Za to zaczynam rozumieć Królobójcę i trochę mu nawet współczuję....

Elżbieta Cherezińska „Trzy młode pieśni”

Obraz
Kiedy zabieram się za ostatnią część cyklu książkowego, zazwyczaj mam spore oczekiwania. Po pierwsze, musiały mi się podobać poprzednie tomy (inaczej nie sięgałabym po kolejne, bo tyle jest ciekawych lektur do przeczytania). Po drugie, zżyłam się już z bohaterami, zakotwiczyłam w świcie przedstawionym, a teraz muszę skonfrontować swoją wizję z pomysłami autora, bądź, jak w tym przypadku, autorki. Cykl „Północna droga” bardzo przypadł mi do gustu. Lubię skandynawskie klimaty i bardzo się cieszę, że powstała w Polsce tak dobra proza na ten temat. W końcu Polacy nie gęsi, wiadomo.            „Trzy młode pieśni” to czwarty, ostatni, tom „Północnej drogi” Elżbiety Cherezińskiej. Po przedstawicielach starszego pokolenia, opowiadających swe losy w poprzednich tomach – Sigrun, Halderd i Einara, nadchodzi czas młodych. Bjorna, syna Sigrun i Regina. Jego siostry, Gudrun. Ragnara, potomka Halderd i Einara. Ponownie przeżywam tę samą historię, ale ...

Elżbieta Cherezińska „Pasja według Einara”

Obraz
Po pierwszych dwóch tomach „Północnej drogi” Elżbiety Cherezińskiej czas na inną podróż. Inną z kilku powodów. Trzeci tom to pierwszy, w którym historia jest opowiedziana z punktu widzenia mężczyzny, znanego czytelnikom z dwóch poprzednich części, Einara. To już nie jest saga, opowieść o dziejach rodu, lecz pasja i to w takim znaczeniu, jakie posiada ona w literaturze hagiograficznej wczesnego chrześcijaństwa. „Pasja według Einara” to opowieść o niezwykłych losach niezwykłego człowieka, które zaprowadzą mężczyznę z krainy wikingów aż do Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Einar był synem godiego Tjostara, miał tak jak ojciec służyć dawnym bogom. Lecz oto świat się zmienił, nadszedł Biały Chryst. Syn godiego został oddany do klasztoru, by poznać nowego boga i służyć mu. Został wplątany w świat pełen intryg, a ścieżka jego życia okazała się wyjątkowo kręta. Opowieść o Einarze nie skupia się wokół jednego miejsca, domu, tak jak w przypadku Sigrun i Halderd. Einar nie ma bowiem domu. Po...

Elżbieta Cherezińska „Ja jestem Halderd”

Obraz
Po pewnych perypetiach związanych z dostawą książki, znów mogłam zanurzyć się w świat epoki wikingów. Poznałam go już dzięki poprzedniemu tomowi. Tam bohaterką była jasna Sigrun, a Halderd pojawiała się rzadko, ale i tak wzbudziła moje zaciekawienie.          Życie odbierało Halderd wszystko - dzieciństwo, najbliższych, nawet los, który wydawał się jej przeznaczony. Zaaranżowany ślub był dla niej jedyną możliwością na polepszenie egzystencji. I oczywiście nie wybrała dobrze. Trudno zresztą mówić o jakimkolwiek wyborze. Halderd zaczęła żyć naprawdę dopiero po śmierci męża.          O ile o Sigrun, bohaterce poprzedniej części „Północnej drogi” można napisać, że to ideał kobiety pani domu, żony i matki, żyjącej w cieniu męża, to Halderd jest jej przeciwieństwem. W epoce wikingów, gdzie kobiety nie miały nic do gadania, ona zdobyła się na odwagę, by być niezależną. Wzorem stała się Gunhild, o której mę...