Posty

Peter V. Brett „Malowany człowiek”

Obraz
„Malowany człowiek” to pierwsza część tzw. cyklu demonicznego Petera V. Bretta. W Polsce z niewiadomych przyczyn tom został podzielony na dwie części, ale omówię go jako całość, gdyż jest to najbardziej sensowne podejście.          Peter V. Brett, jak to zwykle w fantasy bywa, stworzył własny świat. Noc jest opanowana przez demony, zwane otchłańcami, które światło słońca obraca w popiół. Jednak gdy zapada mrok, ludzi mogą ocalić tylko runy. Ale muszą być naprawdę solidne i skreślone z dużą wprawą – najmniejsza luka może bowiem przynieść zagładę. W świecie, gdzie każda noc jest rozpaczliwą walką o przetrwanie, ludzkość tkwi zamknięta w oddalonych od siebie i wyludniających się osadach lub za murami miast. Tylko Posłańcy mają odwagę pokonywać znaczne odległości. Dawna wiedza i nadzieja na nadejście Wybawiciela, który poderwie ludzi do walki, blaknie z każdym dniem.          Książka skupia się na losach...

Lena Oskarsson „Plac dla dziewczynek”

Obraz
Chętnie czytam skandynawskie kryminały. Od czasu do czasu lubię zanurzyć się w ich specyficzną, duszną i pesymistyczną atmosferę. Jednak z Leną Oskarsson jest pewien problem, na który nie zwróciłam uwagi, wypożyczając książkę z biblioteki. To pseudonim literacki pod którym ukrywa się polski autor/autorka. Wydaje się to dość oczywiste, zważywszy, że książka została wydana tylko w Polsce, a i o tłumaczu tego tytułu w Internecie cisza. Niestety, książka poziomem nie dorównuje oryginalnym produktom ze Skandynawii.          Miejscem akcji są okolice jeziora Skiresjön. To zabita dechami okolica, do której nikt obcy nie przyjeżdża, no chyba, że przez pomyłkę. To też Szwecja, ale nie ta, którą   widać w folderach reklamowych i którą znamy z „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Obraz rajskiego dzieciństwa jest przeciwwagą dla „Placu dla dziewczynek”. Tu dzieciństwo jest bowiem trudne i upokarzające, pozostawia rany, których nie sposób uleczyć p...

“Nie z tego świata” („Supernatural”) – sezon 9

Tak się jakoś złożyło, że jeszcze nie pisałam na blogu o jednym z moich ulubionych seriali, który oglądam już od kilku lat. A że właśnie jestem po obejrzeniu finału kolejnego sezonu, jest okazja, by to nadrobić. „Nie z tego świata” („Supernatural”) miał swoją premierę w USA w 2005 roku i jak do tej pory powstało dziewięć sezonów, a na tym nie koniec. W czasach gdy seriale szybko kończą swoją żywotność, „Nie z tego świata” to swoisty ewenement. O czym jest „Nie z tego świata”?          Streścić dziewięć serii to nie lada problem. W skrócie – dwaj bracia, Sam i Dean Winchester, przemierzają bezdroża Ameryki w czarnej impali przy dźwiękach muzyki rockowej i polują na potwory. Początkowo głównym wątkiem serialu jest poszukiwanie przez braci demona, który zabił ich matkę. Jednak z czasem walka Winchesterów nabiera uniwersalnego wymiaru. Muszą zmierzyć się z apokalipsą, aniołami i demonami, lewiatanami, a także zapędami władców piekła i samozw...

Dan Simmons „Endymion”, „Triumf Endymiona”

Obraz
Ze sporą dozą ostrożności podchodzę do kontynuacji znanych powieści. Nigdy bowiem nie wiem, czy autor rzeczywiście ma coś nowego do powiedzenia, czy   chce tylko odcinać kupony od popularności i podreperować stan konta. „Hyperiona” i „Upadek Hyperiona” pierwszy raz przeczytałam kilka lata temu i co tu dużo mówić, byłam zachwycona. Jednak za kontynuację cyklu nie mogłam się jakoś zabrać. W końcu jednak trafiłam w Internecie na korzystną promocję i pomyślałam, że zaryzykuję. Między wydarzeniami z „Upadku Hyperiona”, a „Endymionem” minęło prawie trzysta lat. Hegemonia rozpadła się z wielkim hukiem, a było to wydarzenie tak brzemienne w skutki, że lata liczy się teraz od Upadku – czyli zniszczenia transporterów na rozkaz Meiny Gladstone. Największą potęgą jest Kościół katolicki i jego siły zbrojne – Pax. Ową władzę zapewniło zdobycie tajemnicy krzyżokształtu, pozwalające zaoferować wiernym życie wieczne. I to bez skutków ubocznych, jak u Bikurów. Jednak na horyzoncie zjawia się...

„Koniec defilady” („Parade’s End”)

Jest taka stara łacińska sentencja „Tempora mutantur et nos mutamur in illis” („Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi”). Śmiało mogłaby ona posłużyć za motto miniserialu BBC „Koniec defilady”, który jest opowieścią o końcu epoki, migawkami ze świata, który odchodzi w przeszłość i nigdy już nie wróci. „Koniec defilady” powstał na kanwie „Sagi o dżentelmenie” Forda Maddoxa Forda. Głównym bohaterem jest Christopher Tietjens, konserwatysta do szpiku kości, z ustalonym kodeksem wartości i sposobem patrzenia na świat. To właśnie zasady, w które szczerze wierzy, nakazują mu poślubić Sylvię. Wierzy bowiem, że jest ojcem jej nienarodzonego dziecka. Niestety, nie wszyscy są równie uczciwi jak Christopher, który wkrótce dostaje od świata pierwszego bolesnego prztyczka w nos. Otóż Sylvia okazuje się sprytną manipulatorką. Nie dość, że dziecko, które było przyczyną zawarcia małżeństwa nie jest najprawdopodobniej potomkiem Tietjensa, to piękna małżonka okazuje się niewiastą niestał...