Jodi Picoult „Przemiana”

Życie potrafi być okrutne i postawić człowieka przed naprawdę trudnym wyborem. Co ma bowiem zrobić matka, której dziecko umrze, jeżeli nie dostanie nowego serca, a jedynym potencjalnym dawcą jest morderca jej drugiej córki i męża? Czy powinna przyjąć ten swoisty „dar”, a tym samym pozwolić mordercy na uciszenie wyrzutów sumienia?
         Przed tak trudnym dylematem staje June Nealon, bohaterka powieści Jodi Picoult „Przemiana”. Morderca jej bliskich, Shay Bourne, po 11 latach ma zostać stracony. Nie kwestionuje wyroku, chce jednak oddać serce córce June, Claire. Dziewczynka, jeżeli go nie otrzyma, umrze.
         Tymczasem w więzieniu dochodzi do niewytłumaczalnych zjawisk. Z rur płynie wino zamiast wody, dochodzi do tajemniczych uzdrowień, ba, nawet wskrzeszeń. Cierpiący na rozmaite zaburzenia Shay cytuje mało znaną gnostycką Ewangelię. Kim zatem naprawdę jest więzień? Czy to Mesjasz?
         Historię skazanego na śmierć Bourne’a obserwujemy z punktu widzenia kilku osób. June Nealon, która przez niego straciła najbliższych, a teraz musi walczyć o życie córki. Michaela – członka ławy przysięgłych, która przed laty skazała Shay’a na śmierć, obecnie katolickiego księdza. Luciusa, mordercy odsiadującego wyrok w tym samym więzieniu co Shay oraz Maggie, zaangażowanej społecznie prawniczki walczącej także ze swoją tuszą. Co myśli sam główny bohater, tego nie wiemy. Obserwujemy go wyłącznie „z zewnątrz”.
         Sprawa Shay’a dla każdego z bohaterów otworzy nowy etap w ich życiu. To przede wszystkim historia o wierze i jej znaczeniu w życiu każdego człowieka. Jodi Picoult wybierając taki temat wkroczyła na dość grząski grunt i w moim odczuciu nie do końca sobie poradziła. Wybrała rozwiązanie najbardziej polubowne, nikogo nie szokujące i nie wywołujące oburzenia. Cała historia Shay’a okazuje się w pewnym sensie mistyfikacją. Jakimś wytłumaczeniem mogą być oczywiście słowa, które padają niemal na samym końcu książki:
Czasami widzimy to, co chcemy zobaczyć, a nie to, co naprawdę mamy przed oczami. A czasami nasze oczy zachodzą bielmem.
Ale dziwne rzeczy dziejące się wokół skazanego na śmierć więźnia nie zostają wyjaśnione i do mnie zakończenie nie przemawia. Jest po najmniejszej linii oporu.
Mimo to mogę powiedzieć, że książka mi się podobała. Nie jest może najwybitniejszym dziełem pisarki, ale czyta się ją jednym tchem. Mamy w niej i ulubiony dla autorki motyw procesu (choć mnie denerwuje wykorzystywanie przez Amerykanów do usprawiedliwienia wszystkiego Pierwszej Poprawki). Jodi Picoult jest pisarką, której książki sprzedają się w milionowych nakładach. Czytałam już kilka jej dzieł i stwierdzam, że akurat w jej przypadku jest to sława zasłużona.

Autor: Jodi Picoult  
Tytuł: „Przemiana”
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 544
Data wydania: 2010

Share this:

0 komentarze