Posty

Telefon do przyjaciółki – czyli pięć książek, które warto kupić w prezencie ślubnym

Obraz
Jestem świeżo po weselu kuzynki. Obie jesteśmy uważane (i słusznie) za dwa największe mole książkowe w rodzinie. Od dawna wiedziałam, że zażyczy sobie jako dodatek do prezentu ślubnego książkę. I tak jakoś miesiąc przed ślubem mój telefon zadzwonił po raz pierwszy, a potem dzwonił już niemal do samego wesela. Otóż cała rodzina miała jedno pytanie – jaką to książkę należy kupić? Nagle awansowałam na rodzinną wyrocznię i sama byłam lekko w szoku z tego powodu ;)

Brytyjska nowa fala – „Klub dla wybrańców” („The Riot Club”) 2014

„Klub dla wybrańców” jest ekranizacją popularnej sztuki teatralnej „Posh”. Jej głównym tematem są wybryki świetnie urodzonych i bogatych angielskich młodzieńców uczących się w Oksfordzie (choć uczących się to zdecydowanie zbyt dużo powiedziane). Dżentelmeni bardziej niż nauką interesują się bowiem balangami i to dość ostrymi, które odbywają się w ramach elitarnego stowarzyszenia o nazwie „Riot Club”. Choć jest to nazwa fikcyjna, nie sposób uniknąć skojarzeń z rzeczywiście działającym w Oksfordzie Klubem Bullingdona. Do niego również należą starannie wybrani członkowie – bogaci, po prestiżowych szkołach i wywodzący ze starych angielskich rodzin. Choć czasem zdarzają się wyjątki i do klubu przyjmowano obcokrajowców. Tutaj muszę zaznaczyć, bo obsesyjnie powtarzają to wszystkie recenzje filmu, jakie czytałam, że do Klubu Bullingdona należał także Radosław Sikorski. Fakt mocno niechlubny w mojej opinii.

To jednak dziwny serial jest… – „Outlander”

Będę szczera – kiedy pierwszy raz usłyszałam o serialu, w którym bohaterka, Claire Randall, przenosi się w czasie (z 1945 do 1743 r.) i zakochuje w szkockim bojowniku o wolność, wydał mi się dziwaczny (żeby nie napisać szalony). A fakt, że w swoim pierwszym życiu zostawiła męża, którego także rzekomo kochała, pachniał mi intrygą rodem z brazylijskiej telenoweli. Ostatecznie do obejrzenia skłoniły mnie fotosy, na które natknęłam się w Internecie. I wiem jedno - „Outlander” to jednak dziwny serial, powiadam wam.

Tajemnica domu dla lalek - Jessie Burton „Miniaturzystka”

Obraz
Rok 1686. Młodziutka Nella Oortman przybywa do Amsterdamu. Wychowana na wsi, w ubożejącej rodzinie, której zostało tylko dobre nazwisko, ma rozpocząć nowe życie jako żona poważanego kupca Johannesa Brandta. Jednak nic nie jest takie, jak powinno być. W nowym domu zamiast męża wita ją nieprzychylnie nastawiona szwagierka, Marin. Gdy wraca Johannes, nadal nic nie jest takie, jakie powinno być. Mąż nie kwapi się do wypełniania swych obowiązków i jak na kpinę podarowuje Nelii prezent ślubny – miniaturową replikę domu Brandtów w formie kredensu.

Paolo Bacigalupi „Złomiarz”

Obraz
Powiem wprost – do przeczytania książki Paolo Bacigalupiego zachęciła mnie okładka. Malowniczy wrak, który tak jakoś skojarzył mi się ze Zdzisławem Beksińskim (a jego twórczość bardzo cenię). Nie znałam wcześniej dzieł P. Bacigalupiego, więc nie miałam żadnych oczekiwań ani uprzedzeń.