Maja Lidia Kossakowska „Ruda Sfora”

Umarli wracali – tak brzmi pierwsze zdanie powieści „Ruda Sfora”. Ich powrót z pewnością nie wróży niczego dobrego. Jednak Kitej Serken, stary i potężny szaman, nie przejmuje się tym zbytnio. Jego obowiązki ma bowiem wkrótce przejąć wnuk Ergis. W wyniku oszustwa Dyraja Bogoja i Rosjanina Wasyla Ergis zostaje pozbawiony swego dziedzictwa i wyrusza w niezwykłą podróż po Dolnych i Górnych Światach. Nie będzie w niej sam. Dołączy doń gadający rumak - Bębenek, tupilak (istota zrobiona z ludzkich kości i powołana do życia za pomocą szamańskiego zaklęcia) Iwaszka, ołonchosut (pieśniarz) Ellej Syn Wilka, kikituk – dziwaczny stwór, który potrafi właścicielowi przynieść rzeczy, których naprawdę w danym momencie potrzebuje (królestwo za takiego kikituka na prywatny użytek ;) ) oraz Tujaryma, córka boga ognia.
         M. Kossakowska oparła fabułę „Rudej Sfory” na mitologii jakuckiej, niemal zupełnie nieznanej. Przejawia się to we wszystkich warstwach powieści. Osią fabularną jest motyw wędrówki szamana po Zaświatach. Według wierzeń jakuckich, świat dzieli się na trzy warstwy: w Środkowym Świecie żyją ludzie, Dolny to siedziba demonów abaasy, w Górnym przebywają herosi i bogowie. Axis mundi to święty modrzew, Ar Łuk Mas. Jego korzenie sięgają do najniższego podziemia, a korona dosięga najwyższego, dziewiątego nieba. Ergis odwiedza wszystkie światy, które zaludniają postaci zaczerpnięte z wierzeń jakuckich – demony i bogowie. Największe wrażenie wywarli na mnie dwaj nieśmiertelni – Chara Suorun, Pan Kruków, syn władcy demonów, w którego ogrodzie kwitną dusze żywych istot i Tojon Kułut, Pan Niewolnik, przez wieki uwięziony w żelaznej trumnie i naznaczony piętnem szaleństwa.
         Bazowanie na tak nieznanej mitologii nadało całej powieści sporo oryginalności, choć kto czytał „Siewcę Wiatru” M. Kossakowskiej może doszukać się pewnych zbieżności. Bo choć fabuła oparta jest na najczęściej pojawiających się w fantasy motywach – wędrówce drużyny bohaterów i stopniowemu dojrzewaniu młodego bohatera do tego, by wypełnić swe przeznaczenie, osadzenie jej w takiej, a nie innej rzeczywistości to spory atut „Rudej Sfory”.
Książka napisana jest ciekawym, momentami nawet poetyckim językiem, a co poniektóre opisy naprawdę zapadają w pamięć, zwłaszcza dotyczące Rudej Sfory i Chara Suoruna. Dobrze wypadają sceny bitew, widać, że autorka ma epickie zacięcie i potrafi je wykorzystać. Od czasu do czasu pojawia się też iskierka humoru, zwłaszcza związana z postaciami Bębenka i Iwaszki, który nijak nie pasuje do stereotypowego obrazu nieumarłego.
„Ruda Sfora” niesie też ze sobą istotne przesłanie, nawiązuje do jednej z najważniejszych funkcji mitu. Mit pozwala bowiem zatrzymać czas, zapewnia ciągłość tradycji i ocala pamięć o tym, co było. Co więcej, wzmacnia znaczenie tradycji poprzez wyprowadzenie jej z innej, nadprzyrodzonej rzeczywistości. Szczególne ważne jest to w takiej sytuacji, jaka spotkała Jakutów. Byli oni bowiem prześladowani przez Rosjan, którzy próbowali wytępić ich szamańskie i animistyczne tradycje.
M. Kossakowska poważnie potraktowała pracę nad „Rudą Sforą” i poświęciła wiele pracy na zapoznanie się z wierzeniami nie tylko Jakutów, ale i innych plemion zamieszkujących Syberię. To czuć podczas lektury. Dla lepszego zorientowania się czytelnika w tym fascynującym świecie na końcu powieści umieszczono słownik i krótki przewodnik objaśniający kto jest kim.
Szczerze zachęcam do przeczytania „Rudej Sfory”. Warto.

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł:„Ruda Sfora”
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 488
Data wydania: 2011

Share this:

2 komentarze

  1. Samo nazwisko Kossakowskiej zachęca do sięgnięcia po każdą jej powieść, a Twoja recenzja tylko mnie w tym upewnia. Pierwsze słyszę o mitologii jackuckiej, ale brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przed przeczytaniem „Rudej Sfory” wiedziałam tylko, że mitologia jakucka istnieje, ale teraz sądzę, że warto przyjrzeć się jej z bliska ;)

    OdpowiedzUsuń