Orson Scott Card „Planeta Spisek”

Orson Scott Card to nazwisko znane przede wszystkim ze słynnego cyklu o Enderze. „Planeta Spisek” także należy do gatunku s – f.
Na Spisek przed wiekami zostali zesłani najwybitniejsi naukowcy, którzy zbuntowali się przeciw demokracji i chcieli wprowadzić rządy elit umysłowych. Wyznaczono im dość szczególną karę. Mieli pozostać na planecie dopóki sami nie zbudują statku kosmicznego i nie opuszczą swego więzienia. Jest jednak pewien problem. Spisek to planeta pozbawiona żelaza. Uwięzieni mogą je otrzymać dzięki urządzeniom zwanym Ambasadorami, jeżeli włożą tam coś, co ludziom poza Spiskiem wyda się cenne. Dlatego poszczególne rodziny toczą ze sobą bezwzględną walkę i próbują zrobić wszystko byle tylko dostać żelazo, a tym samym osiągnąć przewagę nad innymi.
Głównym bohaterem powieści jest Lanik Mueller, następca tronu. Muellerowie to mistrzowie inżynierii genetycznej. Doszli do momentu, w którym są w stanie uleczyć każdą ranę, zregenerować utracone organy i części ciała. Jednak taki postęp doprowadził do powstania radykalnych regeneratów. Ich ciała nie znają jednego ustabilizowanego kształtu i bez przerwy rozwijają nowe organy. Jest to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo Muellerów.
Radykalnych regeneratów zamyka się w specjalnych farmach i traktuje jak zwierzęta. Dodatkowe organy i części ciała są wymieniane za pomocą Ambasadorów na sztabki żelaza. To pozwoliło uzyskać Muellerom przewagę. Jednak na horyzoncie pojawiła się zdobywająca coraz nowe tereny rodzina Nkumai.
Lanik jako radykalny regenerat powinien zostać zamknięty w zagrodzie, ale ojciec wysyła go do Nkumai, by wybadał, za co otrzymują oni żelazo od Ambasadorów.
Tak zaczyna się długa podróż Lanika, która zmieni nie tylko jego samego, ale i cały Spisek. Tworząc kolejne rodziny zamieszkujące Spisek O. S. Card wykazał się nie lada pomysłowością. Są tu i sami Muellerowie, i mieszkający na drzewach Nkumai, i rozmawiający ze skałami Schwartzowie, i manipulujący czasem Ku Kei, a w końcu siewcy złudzeń.
Lanik długo nie pozostaje w jednym miejscu, więc nie ma czasu na nudę. Jako przybysz z zewnątrz musi dopiero poznać daną społeczność, patrzy na nią w podobny sposób jak czytelnik.
O. S. Card zastanawia się, kim jest człowiek. To zagadnienie nabiera szczególnej ostrości w wykreowanej przez niego rzeczywistości. Jak cienka jest linia, która oddziela radykalnych regeneratów od ich człowieczeństwa? Czy są oni wciąż ludźmi, gdy pozostają zamknięci w zagrodach i traktowani jak bydło? Czy w świecie, gdzie pojawiają się nadludzie, zawsze muszą też być nieludzie, którym odmawia się wszelkich praw?
Innym ważnym zagadnieniem jest też prawo do zabijania w imię tzw. wyższych celów. Czy Schwartzowie pozostający z boku i nie interweniujący, neutralni, choć mogliby wiele zrobić, by zapobiec rozlewowi krwi, są tak naprawdę niewinni?
Czytając „Planetę Spisek” nie nudziłam się ani trochę. To solidne s – f, napisane ciekawym, momentami bardzo plastycznym językiem, z interesującą fabułą, w której są i zagadki do wyjaśnienia, i dworskie intrygi, a wszystko staje się jasne dopiero na końcu.
Interesująca lektura.

Autor: Orson Scott Card
Tytuł: „Planeta Spisek”
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 272
Data wydania: 1997

Share this:

2 komentarze

  1. Chciałabym kiedyś przeczytać wszystkie książki Carda - na pewno i na tę przyjdzie pora. Brzmi naprawdę ciekawie.

    OdpowiedzUsuń