Jonathan Maberry „Wilkołak”

Witam po dłuższej nieobecności. Dopadło mnie życie, ale wracam jak bumerang z kolejną recenzją. Tym razem też będzie w klimacie podobnym jak ostatnio. Rzecz będzie bowiem o wilkołakach.
         Akcja „Wilkołaka” Jonathana Maberry’ego rozgrywa się w Anglii, w 1891r., a tłem wydarzeń jest przede wszystkim ponura i zaniedbana siedziba rodu Talbotów - Blackmoor. Do aktora Lawrence’a Talbota dociera wiadomość o zaginięciu młodszego brata, Bena. Lawrence wraca do rodzinnego Blackmoor. Tu dowiaduje się o śmierci brata. Wśród mieszkańców krąży plotka, że za wszystkim stoi wilkołak. A że księżyc jest w pełni, ludzie są przerażeni. Lawrence pragnie rozwiązać zagadkę. Przy okazji odkryje prawdę o swojej rodzinie…
         Fabuła „Wilkołaka” nie jest zbyt skomplikowana. Zbudowano ją ze znanych i typowych dla powieści grozy motywów. Wydaje mi się, że dostrzegam tu echa twórczości „ojców literatury grozy” – H. P. Lovecrafta i E. A. Poe’ego, ale tylko echa. Klimat zdecydowanie nie ten, choć są i ponure lasy, i opuszczone zamczysko, i księżyc w pełni... Niby wszystko, co trzeba, a klimatu i tak nie ma. Z wyjątkiem kilku scen. Epizodu, we którym Lawrence przebywa w szpitalu psychiatrycznym (chyba najbardziej przerażający moment powieści) oraz przemiany w wilkołaka. Myślę, że Jonathan Maberry jak chce, to potrafi, ale poszedł po najmniejszej linii oporu. Postacie nie są zbyt rozbudowane, to raczej chodzące schematy. Zwłaszcza Gwen jest przewidywalna i mdła do bólu. Motyw pięknej i bestii wiecznie żywy. Maleva mogła być całkiem interesującą bohaterką, ale została potraktowana po macoszemu.
         Podsumowując, „Wilkołak” czerpie pełnymi garściami z tego, co już było. Jednak złożona z elementów całość też nowatorska nie jest. Na obronę powieści dodam, że czyta się szybko. Ot, przyjemna lektura bez zobowiązań. Trochę to dziwnie brzmi, ponieważ jest to horror, ale nic nie poradzę, że się nie przestraszyłam. No może prócz scen w szpitalu psychiatrycznym.

Autor: Jonathan Maberry
Tytuł: „Wilkołak”
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 288
Data wydania: 2010

Share this:

2 komentarze

  1. Chociaż cała książka średnio mnie interesuje, tą sceną w szpitalu psychiatrycznym mnie zaintrygowałaś i chętnie bym ją przeczytała. Ciekawa jestem, czy bym się bała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie zazwyczaj przerażają sceny w szpitalach psychiatrycznych, a ta nie byla wyjątkiem.

    OdpowiedzUsuń